Artykuł

Dni Druku 3D - relacja

Kielecka impreza Dni Druku 3D jest organizowana od kilku lat przez firmę FabLab Kielce. Tegoroczne Dni Druku od trzech lat towarzyszące targom STOM odbyły w dniach 10 – 11 marca. Z początkowego małego, amatorskiego zebrania brodatych fascynatów drukujących figurki do gier planszowych, spotkanie zmieniło się w stosunkowo krótkim czasie w profesjonalne wydarzenie.

Firma OBERON razem z Forum Narzędziowym OBERON jest wystawcą targów STOM od lat. Zatem niejako przy okazji byłem na wszystkich „targowych” odsłonach Dni Druku 3D i tegoroczne spotkanie, które skupiło ponad 80 wystawców i zajęło całą halę G w Kieleckim Centrum Targowym wskazuje, że jest to największa tego typu impreza w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. W sumie wystawa zajęła ponad 4400 m2 powierzchni. Na pewno odwiedziło ją kilka tysięcy gości, skoro i same targi STOM oceniały, że odwiedzających było ponad 10.000 osób. Jak mówił prezes firmy FabLab Kielce pan Janusz Wójcik wydarzenie to jest skierowane nie tylko do młodych osób zafascynowanych technologią druku przyrostowego. Coraz częściej odwiedzają je przedstawiciele ogólnie rozumianego biznesu. Powstaje coraz więcej urządzeń, które mają coraz więcej zastosowań, coraz więcej osób sprzedaje takie urządzenia i coraz więcej osób chce takie urządzenia kupować. Trzeba po prostu im wszystkim umożliwić spotkanie w jednym miejscu. Pomysł połączenia tego wydarzenia z pierwszymi targami przemysłowymi w roku, które mogą wesprzeć Dni Druku swoją profesjonalną infrastrukturą i zapewniają rzesze odwiedzających, był bardzo dobry. W tym roku Dni Druku 3D mogły zaskoczyć liczbą imprez towarzyszących. Podczas trwania Dni Druku wygłoszono niebagatelną liczbę ponad 40 wykładów. W pierwszym dniu dotyczyły one głównie skanerów 3D oraz prowadzonej z ich pomocą inżynierii odwrotnej w druku 3D, zastosowaniu druku 3D w medycynie, we wzornictwie i w wojsku. Wykłady w drugim dniu imprezy nie dotyczyły druku 3D stosowanego amatorsko, tylko profesjonalnego: z proszków metali spiekanych laserami i polskich drukarek 3D wykorzystujących inne metody druku niż FDM (niż topienie tworzyw termoplastycznych). Oczywiście wśród tak dużej liczby stoisk sporą grupę prezentowanych urządzeń stanowiły drukarki o charakterze amatorskim czy półprofesjonalnym. Najtańsze, by tylko obniżyć cenę, były oferowane jako urządzenia do samodzielnego montażu i kalibrowania. Producentom i dostawcom chodzi w tym przypadku głównie o to, by osoby zainteresowane zaczęły w ogóle pracę na drukarkach przyrostowych. Wiadomo, że barierą do rozpoczęcia jakiegoś projektu często są zbyt duże koszty. No a samodzielne złożenie i uruchomienie przerzucone na kupującego obniża cenę, a dodatkowo pozwala zapoznać się z produktem naprawdę „od podstaw”. W opracowaniach zagranicznych przyjmuje się, że drukarki desktop (biurkowe czyli nieprofesjonalne) nie przekraczają ceny 5 tys. dolarów. Przeliczając na złotówki około 20 tys. złotych to górna wartość urządzeń amatorskich w świecie. Myślę, że w Polsce trzeba by kwotę obniżyć do 5- 10 tys. złotych. Bo jaki student czy uczeń namówi rodziców na prezent w cenie auta mieszczącego się na blacie biurka? Patrząc z punktu widzenia biznesowego – do zastosowań profesjonalnych chcemy kupić drukarki tanie, ale dobre, tzn. drukujące szybko i dokładnie. I tu proszę ściśle sprecyzować swoje oczekiwania i przedstawiać je producentowi czy dystrybutorowi urządzeń. Bo grubość warstwy nakładanej, dokładność pozycjonowania wcale nie musi być dokładnością wykonania detalu. Warto zwrócić uwagę, że często mówimy o drukowaniu prototypów – co już lekko deprecjonuje dokładność wykonania części. Złe kalibrowanie może powodować dokładny druk, ale w jednej z osi, druga może być „oszukana”, czyli wymiary będą wydłużone czy skrócone. Nadmierne podgrzanie niektórych materiałów, zła konstrukcja podpór może z kolei powodować niekontrolowany wygląd elementów w osi Z. Stąd mimo wielkiej popularności drukarek przyrostowych klasy desktop w Polsce (szacuje się, że działa już ponad 1000 szt.) nie oczekujmy, że wydrukujemy na nich przedmioty dokładne jak szwajcarskie zegarki. Dokładność detali zależy od użytej metody druku i klasy urządzenia. Na właśnie, metod druku jest wiele. Na szczęście na jednym ze stoisk można było nabyć podręcznik autorstwa pp. P. Siemińskiego i G. Budzika „Techniki przyrostowe Druk Drukarki 3D” wydany w 2015 przez Oficynę Wydawniczą Politechniki Warszawskiej. Dodam, że podczas Dni Druku 3D książkę podpisywał jeden z jej autorów – na poczekaniu. Ta książka doskonale przybliży cały przekrój urządzeń, drukarki różnych producentów, pracujące różnymi metodami i materiałami. skomplikowania były na wystawie prezentowane zwiedzającym materiały eksploatacyjne. Przede wszystkim zwracały uwagę wielokolorowe materiały do drukowania, głównie tak zwane filamenty z ABS i PLA nawijane na szpule. Czasem ułożone z nich konstrukcje stanowiły wręcz barwne ściany targowego stoiska jak było z materiałami marki WOLFIX. Z zastosowań narzędziowych ku mojej, jako sprzedawcy stali narzędziowych zgrozie, zauważyłem coś interesującego na stoisku firmy I.J.PAGLIA. Częstochowska firma I.J.PAGLIA prezentowała możliwość drukowania wkładek do form z tworzyw zamiast tradycyjnych wykonanych frezowaniem i drążeniem ze stali narzędziowych. Takie „prototypowe” wkładki pozwalają uzyskać kilkadziesiąt docelowych elementów metodą wtrysku z przyrostowo tworzonych, nietypowych wkładek. A skoro czasem więcej elementów nie potrzeba, metoda jest warta rozważenia. Inna firma, Drukarnia GOLEM 3D pokazywała elementy metalowe, np. z mosiądzu uzyskane w przyrostowo tworzonych formach, które wprawdzie jednorazowe jak przy metodzie traconego wosku, ale działają z wystarczającą precyzją i dobra ekonomią. Wystarczy powiedzieć, że koszt wytworzenia jednego metalowego elementu to kilka, kilkanaście złotych czyli można mówić o uchwyceniu pozytywnej ekonomii i praktycznym, realnym wytwarzaniu potrzebnych kilkudziesięciu – kilkuset detali w niezłej cenie ( jak na warunki małoseryjne). Podczas kolejnych edycji targów STOM z ciekawością odwiedzać będę Dni Druku 3D. Żywiołowo rozwijająca się ostatnimi latami technologia druku przyrostowego przyciąga uwagę nie tylko młodzieży czy studentów drukujących kolejne figurki do gier, ale coraz częściej pretenduje do miana jedynej czy najlepszej w danym momencie przemysłowej technologii wykonania niektórych elementów. Przykro mi, że z racji szczupłości miejsca nie mogłem przedstawić więcej szczegółów, ale Dni Druku trzeba zobaczyć samemu. Zatem do zobaczenia za rok w Kielcach podczas Dni Druku 3D.

RD